Czujność w nocy
Noc zdawała się ciągnąć w nieskończoność, gdy Lisa i ja na zmianę czuwaliśmy, każde z nas zapadając w płytki sen, ale nigdy w pełni nie tracąc czujności. Las był cichy, przerywany jedynie sporadycznym szelestem liści lub odległymi odgłosami dzikich zwierząt. Gdy świt powoli się zbliżał, pierwsze promienie słońca ujawniły Marka wychodzącego na zewnątrz i zmierzającego w kierunku ich samochodu. Przyglądaliśmy się uważnie, jak dyskretnie wkłada coś do bagażnika, obiekt był zasłonięty przez odległość. Cokolwiek to było, działanie było celowe, sygnalizując, że wydarzy się coś ważnego.

Nocna czujność
Poranna kulminacja
Po napiętej i niespokojnej nocy zauważyliśmy moją siostrę siedzącą na werandzie z filiżanką kawy, jej postawa była sztywna, a wyraz twarzy zdystansowany, jakby jej myśli były gdzie indziej. Lisa pochyliła się i szepnęła, że to może być nasza szansa na konfrontację z nią i zażądanie prawdziwych odpowiedzi. Zawahałem się, rozdarty między pilnością a ostrożnością. Jeden zły ruch mógłby nas zdemaskować lub zrujnować wszystko, co do tej pory zaobserwowaliśmy. Wiedziałem, że nie jestem jeszcze gotowy – potrzebowałem więcej jasności przed podjęciem tak zdecydowanego i potencjalnie nieodwracalnego kroku.

Poranna kulminacja